niedziela, 30 sierpnia 2009

Party, party, jutro skończą się żarty

Wysoki poziom poezji, jaki prezentuję w tytule tej notki ma zapewne związek z trybem życia, jaki prowadzę tutaj od dwóch tygodni. Szczytem wysiłku intelektualnego było przeczytanie przeze mnie pięciu stron pięknej, mądrej i dobrze napisanej "Małej Historii Amsterdamu" ('Een kleine geschiedenis van Amsterdam') Geerta Maaka, takiego holenderskiego Normana Davisa - nie dość, że zna się na historii, to potrafi ją interesująco opisać. Książkę tę kupiłem nie do końca wyłącznie z miłości do dziejów Amsterdamu. Otóż jutro zaczyna się semestr i o 15,30 wielki debiut przede mną: mój pierwszy wykład po niderlandzku na holenderskim uniwersytecie; holenderski wykładowca, holenderscy studenci, gmach główny Vrije Universiteit, zajęcia z "Historisch Amsterdam" ("Historyczny Amsterdam"), a w środku tego wszystkiego ja: student niderlandystyki, który wczoraj, wracając z miasta rowerem w strugach rzęsistego deszczu (znów poezja!), zastanawiał się przez pół godziny jak to jest "mokry" po niderlandzku i niestety nie mógł sobie tego przypomnieć. I jutro ten sam student będzie słuchał wykładu jakiegoś starego, zapewne sepleniącego profesora, posługującego się zupełnie mi nieznanym limbursko-brabanckim dialektem na temat, powiedzmy, renesansowych pieśni gezów napisanych we wczesnej formie języka staroniderlandzkiego.
Ale co tam, to dopiero wstęp do dania głównego. Na "Historycznym Amsterdamie" nie będę przynajmniej jedynym obcokrajowcem. Zdążyłem już spotkać jedną pół-Szwajcarkę, pół-Holenderkę, mającą co prawda holenderski paszport i znającą niderlandzki od urodzenia, ale mieszkającą od zawsze w niemieckojęzycznej części Szwajcarii - zatem mimo, że jej niderlandzki jest tysiąc raz lepszy, to jednak także pozbawiona jest ona doświadczenia bycia studentem na holenderskiej uczelni, też jest nieco zagubona i też się cieszy, że będzie nas tam co najmniej dwoje "obcych". A jak się parę dni temu okazało - co najmniej troje, gdyż spotkałem pewną Niemkę, która też się zapisała na ten kurs, nawet nie sprawdzając, czy jest on po niderlandzku czy po angielsku. Co, taka jest moja opinia, było pewną ekstrawagancją z jej strony, gdyż niderlandzkiego nie zna ona prawie w ogóle, zaczęła się go uczyć parę dni temu, porozmawiać po niderlandzku też się z nią nie da, ale, jak sama stwierdziała, niemiecki jest na tyle podobny do nderlandzkiego, że jeśli musi coś przeczytać, to wszystko zrozumie.
Wracając do dania głównego - są nim dwa pozostałe kursy, na które w tym "periodzie" (semestr ma tu trzy periody) się zapisałem. Najciekawszy jest ten z wtorku: "Wizyty w domach pisarzy"; w ciągu tych ośmiu tygodni trzeba się przygotować z twórczości i życia czterech żyących holenderskich pisarzy, by potem grupą ich odwiedzić i przeprowadzić wywiad. To, że się na to zapisałem, było z mojej strony czystym szaleństwem i już widzę te strugi pou lejące się z mojego czoła, kiedy uświadamiam sobie, że mam się odezwać na zajęciach, na których kompletnie nie rozumiem, co kto mówi. Do tego jeszcze w środę: Krytyka literacka", co będzie wymagać ode mnie co tygodniowych recenzji po niderlandzku. Słowem, czyste szaleństwo. Już zdążyłem zwymyślać moją ambicję, która podsunęła mi te szatańskie pomysły, by pozapisywać się na trudne niderlandzkie kursy, zamiast - wzorem normalnych erazmusowych studentów - wybrać sobie błazenady typu "Typical Dutch?" albo "Dutch Golden Age" i słuchać historyjek o wiatrakach, anegdod o Wilhelmie Orańskim i poznać sekrety podukcji tradycyjnego sera z Goudy.
Dlatego też dziś ostatnie party. Od piątku do dziś odbywa się w Amsterdamie jakiś coroczny festiwal, sprowadzający się do wielu darmowych koncertów, przedstawień i innych tańców-musicali na placach w centrum miasta; słowem, dla każdego coś miłego, o 17.00 zbieramy się (international students) koło Pathé Tuschinsky, więc powoli będę się zbierać.
Właśnie, Pathe Tuschinsky - historia tego najsłynniejszego amsterdamskiego kina zasługuje na osobny wpis. W końcu w ilu europejskich stolicach największe i najpopularniesze kino założył Polak?

2 komentarze: