Pokój
Mieszkam na 9. piętrze, pokój w rzeczywistości jest większy niż wynikało to ze zdjęć; urządzony po spartańsku (łóżko, jeden stolik z telewizorem i lampką, lodówka, szafka na książki, krzesło, fotel, to wszystko). Telewizor nie działał, ale dziś go naprawili. Lubię swój pokój.
Łazienka
Łazienki nie lubię. Jest stara, brzydsza nawet niż łazienka w akademiku we Wrocławiu; kibel jest zaraz obok prysznicem. Proszę, proszę, czyżby to jakiś stary holenderski zwyczaj, o którym dotąd nie wiedziałem: wypróżniać się i brać prysznic jednocześnie? W tej łazience to jak najbardziej możliwe. Ale nie zmienia to jednego: lepsza brzydka łazienka, ale własna, niż piękna i nowoczesna, ale wspólna.
Sąsiedzi
W moim "korytarzu" znajduje się 14 jednoosobowych pokojów . We wszystkich - poza moim - mieszkają lub będą mieszkać Holendrzy. Na razie zjechało się może z 5 osób; z każdą choć przez chwilę już rozmawiałem; są mili, ale zdystansowani. Jedynie z moim sąsiadem (pierwszy rok doktoratu z matematyki, bardzo sympatyczny, można by nawet powiedzieć: grzeczny; często czyta książkę siedząc na balkonie, bez koszuli, w dodatku pięknie opalony i umięśniony; niestety, ma dziewczynę), a więc z moim sąsiadem rozmawiam częściej niż z innymi i to po niderlandzku - a trzeba wiedzieć, że Holendrzy rzadko używają niderlandzkiego! (o czym jeszcze będzie mowa).
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz